piątek, 18 kwietnia 2014

Prolog

- Tik tak! Tik tak! - krzyczała moja siostra Vida. - Jeśli chcesz jechać ze mną to się pospiesz! Nie mam czasu, Elen!
Było piątkowe popołudnie i razem wybierałyśmy się do babci Isabell, która mieszkała w maleńkim miasteczku nad morzem. Vida chciała dotrzeć tam przed zmrokiem, ale przez moje ślamazarne ruchy byłyśmy już nieco spóźnione.
- Dlaczego aż tak bardzo zależy Ci na tym, aby tam jechać? Przecież babcię odwiedzamy przy okazji świąt. - zapytałam taszcząc po schodach moją wielką walizkę.
- Nie musisz jechać jeśli nie chcesz. - odparła i skierowała się w stronę drzwi wyjściowych.
Poszła prosto do swojego srebrnego volvo s60, a ja pospiesznie ruszyłam za nią. Zajęłam miejsce pasażera, zapięłam pas bezpieczeństwa i powoli włączyłyśmy się do ruchu drogowego. Vida nie odezwała się do mnie ani słowem, uporczywie wpatrywała się w drogę. Czemu była zła? Przecież nie powiedziałam nic złego.
- Vida?
Brak reakcji.
- Vida, siostrzyczko? - powtórzyłam.
Nie odpowiedziała, więc dałam za wygraną i włączyłam radio. Akurat leciała najnowsza piosenka Eda Sheerana, więc wsłuchałam się w nią i zaczęłam wybijać rytm stopami.
- Dlaczego aż tak bardzo chciałaś jechać do babci na weekend? - zapytałam z nadzieją, że tym razem mi odpowie.
- Mam tam do załatwienia kilka spraw, poza tym - dlaczego miałabym nie mieć ochoty zobaczyć się z babcią? - odpowiedziała i dodała po chwili - A ty dlaczego chciałaś jechać ze mną?
- Miałam ochotę zobaczyć się z babcią. - powtórzyłam jej słowa i zaśmiałam się - A tak szczerze to chciałam się wyrwać z domu na trochę....no i hello, Vida! Na plaży będzie mnóstwo gorących facetów!
Na te słowa moja siostra wybuchła głośnym śmiechem, a ja jej zawtórowałam. Lubiłam gdy Vida się śmiała, a teraz zdarzało jej się to coraz częściej. Pamiętam taki okres gdy myślałam, że moja siostra jest najsmutniejszym człowiekiem na całej planecie. Miałam wtedy dwanaście albo trzynaście lat i dokładnie pamiętam siostrę z tamtego czasu. Teraz na szczęście wszystko powoli wraca do normy i to naprawdę fajne znów widzieć ją szczęśliwą.
W radiu znów zmieniła się piosenka, a ja wygodniej rozsiadłam się na fotelu. Zaczęłam grzebać w mojej torbie i wyciągnęłam paczkę Malboro, a potem zapaliłam jednego.
- Palisz? Od kiedy? - zapytała zdziwiona Vida.
- Od czasu do czasu, chcesz? -powiedziałam i wyciągnęłam w jej stronę papierosa.
- Nie, dzięki. - rzekła i dodała po chwili - A podobno wszyscy mówią, że to ty jesteś odpowiedzialną.
Roześmiałyśmy się obie.

2 komentarze:

  1. No i mój ulubiony wątek - magia.
    Na pewno będę wpadać, dodaję do swojej listy czytelniczej :-)
    Mira
    wilcza-noc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się zapowiada. Idę czytać dalej. :D

    OdpowiedzUsuń