niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział II

Po tym jak mama nakryła mnie na strychu, zamknęła go i bacznie mnie obserwuje. No, ale nie byłabym sobą gdybym nie dostała w ręce tego czego chciałam.
Gdy usłyszałam mamę chwyciłam jak najwięcej papierów i ukryłam je pod bluzką. Mama oczywiście była zdziwiona tym, że zobaczyła mnie na strychu ale po jej zachowaniu widziałam, że była także przestraszona.
- Nie mówisz mi wszystiego Elen. - powiedziała.
- Ty też nie mówisz mi wszystiego, Vida też nie mówiła....i babcia również. - powiedziałam i spojrzałam jej prosto w oczy. Mama się zmieszała.
- O czym ty mówisz córciu?
- Sama chciałabym wiedzieć mamo! Sama chciałabym wiedzieć co Vida przede mną ukrywała! - podniosłam głos, a potem odwróciłam się na pięcie i uciekłam do pokoju.
Vida i ja byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami i cały czas myślałam, że mówimy sobie wszystko. Przyznajmniej ja mówiłam jej wszystko. Ale po ostatnim weekendzie spędzonym u babci przekonałam się, że każdy coś przede mną ukrywa.
Obudziłam się rano i zauważyłam, że łóżko Vidy jest puste. Pewnie wstała wcześniej i razem z babcią je już śniadanie. Powoli zwlekłam się z łóżka i ruszyłam w kierunku kuchni. Po drodze usłyszałam głosy. Jeden z nich należał do babci, a drugi do Vidy. Może nie powinnam tego robić, ale podeszłam bliżej i nasłuchiwałam.
- Babciu przecież obiecałaś, że będziesz miała na nią oko. - powiedziała Vida.
Po jej głosie poznałam, że płaczę.
- Wiem skarbie, ale kiedy dowiedziałam się, że mają zamiar zmienić swoją siedzibę i przenieść się do większego miasta, nie mogłam nic zrobić. Tak mi przykro wnusiu. - odpowiedziała babcia.
- A nie mogłaś....no wiesz babciu. Każdy cię tu zna. Margaret wie kim jesteś i czym się zajmujesz. Mogłaś jej powiedzieć, że to ta. Że ona jest Wybranką. - mówiła Vida i żywo gestykulowała.
- Tak, ale problem polega na tym, że to nie ona jest Wybranką. - Babcia dała nacisk na słowo "wybranka".
- Och daj spokój babciu, każdy teraz kłamie. My robimy to od osiemnastu lat! - syknęła.
Ze zdziwiania aż otworzyłam usta. Nie miałam pojęcia o czym one mówią. Poza tym jeszcze nigdy nie słyszałam takiego tonu u mojej siostry. 
- To nie znaczy moja droga, że ja też mam kłamać. Poza tym nie rozumiem po co ta cała szopka. Uważam, że Elen powinna wiedzieć od samego początku. Powinna się przygotować. 
Dlaczego babcia mówiła o mnie? Co ja mam z tym wspólnego?
- Tak uważasz? To dlaczego sama jej nie powiedziałaś? Chodź babciu, powiedzmy jej teraz. 
Miałam już dość i jak najcieszej potrafiłam odeszłam w przeciwnym kierunku. Nie chciałam już dłużej tego słuchać. Może i było coś o czym nie wiedziałam, może moja rodzina nie powiedziała mi czegoś, ale skoro tak to najwyraźniej uznali, że tak będzie dla mnie lepiej. Tak jest mi lepiej, zdecydowanie.
Teraz kiedy o tym myślę doszłam do wniosku, że sama siebie oszukiwałam. Nie było mi lepiej, bo od czasu kiedy podsłuchałam babcię i siostrę ciągle myślałam i zadręczałam się tym. W końcu uznałam, że pora dowiedzieć się prawdy, nawet tej najgorszej. Pierwszym krokiem było znalezienie na strychu pudełka. Teraz pozostaje mi tylko przejrzeć zawartość papierów, które udało mi się wynieść. Zamknęłam się więc w pokoju i usiadła na łóżku. Spod bluzki wyjęłam wszystko co tam miałam i rozłożyłam przed sobą. W większości były to zdjęcia poza tym było jeszcze kilka kopert i pomiętych kartek. Przyjrzałam się po kolei każdej fotografii. Widniały na nich dwie osoby, kobieta i mężczyzna. Jedno zdjęcie było grupowe i na jednym byłam ja - zdjęcie z moich pierwszych urodzin. Najbardziej ze wszystich zainteresowało mnie zdjęcie grupowe. Przybliżyłam je do twarzy i błądziłam wzrokiem po ludziach, którzy byli na nim uwiecznieni. Nagle zauważyłam, że pośrodku wszystkich stoi moja mama. Uśmiechnięta od ucha do ucha obejmuje ramieniem dziewczynę z burzą brązowych loków. Uśmiechała się promiennie, a jej wzrok patrzył prosto w obiektyw aparatu. Była mi dziwnie znajoma, już gdzieś widziałam tą twarz, pomyślałam i odłożyłam zdjęcie. Chciałam obejrzeć wszystko, więc złapałam pierwszą kopertę i spojrzałam na nią. Był to list zaadresowany na niejakiego Christophera Floyd'a. List był krótki, więc czym prędzej zaczęłam go czytać. 
Kochany Christopherze, 
od trzech dni nie dostałam od Ciebie żadnego listu, a obiecywaliśmy sobie pisać codziennie. Czy coś się wydarzyło? Martwię się. U mnie wszystko jest dobrze, czuję się świetnie. Szkoda mi jedynie tego, że Ty nie możesz być tu ze mną. Tęsknię za Tobą i chciałabym żebyś wkrótce przyjechał, ponieważ mam dla Ciebie niespodziankę. Mam nadzieję, że się ucieszysz bo ja jestem naprawdę szczęśliwa! Kocham i tęsknię. 
Twoja na zawsze,
Analaia
P.S. Proszę odpisz jak najszybciej i powiedz co u Ciebie. Całusy xx
Złożyłam list i wsadziłam spowrotem do koperty. Nie znałam żadnego Christophera, ani tym bardziej żadnej Analaii ale sądząc po treści musieli być razem. Miałam dziwne przeczucie, że dziewczyna na zdjęciu obok mojej mamy była tą Analaią. Odłożyłam list na bok i wzięłam do ręki jedną z pomiętych kartek. Niestety ani na niej, ani na żadnej pozostałej nie było nic ciekawego. Jedynie było jeszcze kilka listów do Christophera, ale prawie każdy mówił o tym jak to Analaia za nim tęskni i go kocha.
Łup, który wyniosłam ze strychu nie okazał się przydatny i nie wniósł nic co mogłoby zmienić moje życie. Żałowałam, że nie wzięłam więcej papierów, a teraz kiedy mama praktycznie waruje przy wejściu na strych nie mam żadnej możliwości, aby się tam dostać.
- Elen! - usłyszałam krzyk mojej mamy - Elen czy mogłabyś zejść? 
Złożyłam wszystkie papiery w jeden stosik, a potem wsadziłam do szuflady i zamknęłam ją na klucz. Nie spieszyłam się, skoro mama czegoś ode mnie chce to niech czeka.
- Elen?! Jeśli zaraz nie zejdziesz to ja pójdę do ciebie! - usłyszałam kolejny krzyk.
- Przecież idę! - wrzasnęłam będąc już w połowie drogi. - Musisz tak krzyczeć? - nastroszyłam się.
- Gdybyś się pospieszyła nie musiałabym. - odrzekła i przeszła do kuchni po czym usiadła przy stole.
Oho, pomyślałam, czeka mnie dłuższa pogadanka. Westchnęłam głośno i ruszyłam za nią. Zajęłam miejsce na przeciwko niej i czekałam. Mama popatrzyła mi w oczy i zaczęła mówić. 
- Elen wiem, że ostatni czas nie był dla naszej rodziny najlepszy, szczerze mówiąc był tragiczny. Wypadek, śmierć Vidy... - wzięła głębszy oddech i kontynuowała - Widzę jak to przeżywasz, oddaliłaś się od nas, nie ma cię w domu, a jeśli już jesteś to zamykasz się w pokoju. Praktycznie nie rozmawiamy, a jeśli już to robimy to traktujesz mnie jak wroga i jesteś niemiła. Nie możesz zamykać się w sobie i ciągle rozpamiętywać przeszłość. Wiem jak blisko byłyście z Vidą, jaki miałyście kontakt i jej odejście jest dla ciebie trudne, ale musisz nauczyć się żyć dalej i....
Przerwałam jej.
- Jesteś hipokrytką mamo. Mi mówisz, żebym nie rozpamiętywałą Vidy? Naprawdę? A co robiłaś przez ostatnie miesiące? Już nie pamiętasz? Siedziałaś w salonie z jej zdjęciami i ciągle płakałaś. Nie obchodziło ci co ze mną i z tatą, więc jak mogłaś widzieć mnie, skoro wtedy była ważna tylko Vida? Teraz robisz to samo! Udajesz, że już się z tym pogodziłaś, że już jest ci lepiej, ale myślisz, że nie widzę jak wieczorami obkładasz się jej zdjęciami i znowu płaczesz? Jak myślisz dlaczego wychodziłam z domu, dalaczego ciągle mnie w nim nie ma? Pomyśl o tym przez chwilę i przestań mówić mi o tym, że to ja nie mogę się z tym pogodzić skoro to ty masz z tym największy problem! - krzyknęłam i wstałam z krzesła.
Czy ona sama siebie słyszała? Spojrzałam na nią, a ona na mnie. Była zszokowana tym, że tak się uniosłam.
- Elen ja....ja naprawdę nie.... - w jej oczach pojawiły się łzy.
- No co? Może nie mam racji?
W tej chwili w kuchni pojawił się tata. Spojrzał na mamę a potem na mnie. Był zdezorientowany.
- Amando? - szepnął i podszedł do mojej mamy, objał ją ramieniem i zaczął gładzić po plecach, ale ona tylko pokręciła głową. Otarła oczy wierzchiem dłoni, a jej usta złączyły się w cienką kreskę. Popatrzyłam na nią, ale ona odwróciła wzrok i ruszyła do drzwi. Kiedy była już przy progu odwróciła się i warknęła
- Przesadziłaś Elen.
Tata podszedł do mnie i zapytał
- Elen, co tu się stało?
- Zapytaj mamę. - odpowiedziałam ostro.
Spodziewałam się, że zacznie na mnie krzyczeć, więc to ja wolałam zacząć pierwsza.
- Proszę, żebyś to ty powiedziała mi co tu się stało. - tata był nieustępliwy
- Powiedziałam jej prawdę! - podniosłam głos.
- Elen nie unoś się! - krzyknął.
Spojrzałam na niego. Kiedyś miał czarne włosy, które zawsze były nienagannie ułożone. Z wiekiem coraz więcej z nich było siwych, ale fryzurę wciąż miał taką samą.
Zaraz po Vidzie to z nim miałam najlepszy kontakt, potrafiliśmy rozmawiać całymi godzinami. Jeszcze nigdy na mnie nie krzyknął, zawsze próbował opanować sytuację spokojnie, nie podnosząc głosu. Jednak teraz było inaczej, teraz musiałam przesadzić. Czy ja naprawdę jestem aż taka zła? A może to nie była moja wina? Teraz sama już nic nie wiedziałam.
Tata chrząknął znacząco czekając na moją odpowiedź. I w tym momencie coś do mnie dotarło.
Mama, Vida a nawet on okłamują mnie od osiemnastu lat. Jeszcze nie wiem co przede mną zataili, ale niedługo się dowiem.
Skoro oni kłamią to ja też mogę. Wolę kłamać  i być złą córką niż być okłamywana.
 Uśmiechnęłam się chytrze i podeszłam do niego. Patrząc mu w oczy odpowiedziałam.
- Powiedziałam jej, że jest najgorszą matką na świecie, że was nienawidzę i żałuję, że mam takich rodziców.
Oczywiście kłamałam.
_____
Mam nadzieję, że Wam się spodoba bo ja jestem bardzo zadowolona z tego rozdziału :)
Wesołych Świat :)
xoxo
Amidala
 



2 komentarze:

  1. Fajny rozdział, ale szkoda, że wtedy jej nie powiedziały... zaoszczędziłoby to Elen wielu problemów :-)
    W tym rozdziale Elen straciła trochę punktów fajności w moich oczach, bo może to staroświeckie, ale uważam, że po śmierci bliskiej osoby, każdy ma prawo cierpieć tak długo, jak tego potrzebuje. Elen nie ma dziewięciu lat, żeby mama musiała się nią na każdy kroku zajmować.
    Kim jest Analaia? Nurtuje mnie to pytanie. Może ciocią Elen, może przyjaciółką jej mamy...? Odegra w tym opowiadaniu jakąś rolę? Może to ona zajmie się Elen?
    Czekam na kolejny rozdział, by się tego dowiedzieć.
    Mira,
    wilcza-noc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten komentarz :) To prawda Elen nie ma 18 lat, ale jest trochę rozgoryczona tym, że gdy umarła jej siostra, osoba jej najbliższa musiała poradzić z tym sobie sama bo jej mama była pogrążona w rozpaczy. Może trochę zawaliłam z tym, ale było mi to potrzebne do dalszego rozwoju sytuacji. Analaia jest bardzo ważną osobą i tylko tyle mogę na razie powiedzieć. Mam nadzieję, że Was zaskoczę :)
      Amidala

      Usuń